niedziela, 11 kwietnia 2010

[11-14.04.2010 HongKong] Kawalek Anglii w Chinach

Autobus okazal sie byc "sleeping" busem z lozkami, nam jako zagraniczniakom, ktorzy kupili przeplacony bilet lozko przyslugiwalo, ale wielu Chinczykow spedzilo cala podroz siedzac na podlodze, oparci jeden o drugiego. Nad ranem dotarlismy do Shenzen, gdzie przekroczylismy granice (pomimo wlaczenia HK do Chin nadal to panstwo cieszy sie szeroka autonomia), wsiedlismy do szybkiej kolejki MTR i po ok 1h bylismy w samym centrum HongKong Island. Od razu rzucily nam sie w oczy roznice pomiedzy HK a Chinami - lewostronny ruch, duzo wyzsze ceny, porzadek i lad, zrelaksowani i usmiechnieci ludzie, nie ma problemu z angielskim, duzo obcokrajowcow. Poza tym mnostwo McDonaldsow i sklepow sieci 7eleven, wszedzie bujna roslinnosc, poprawne kolejki na przystankach do pietrowych, bardzo waskich tramwajow i autobusow, kultura wychodzenia i wchodzenia w metrze, w stosunku do Chin - "wyludnione" ulice. Pierwsze kilka godzin musielismy spedzic walesajac sie po miescie gdyz nasz host - Richard z Anglii poznany w Rumunii - wracal wlasnie z Wietnamu. Pozniej po zakwaterowaniu sie i chwili rozmowy ruszylismy ponownie na zwiedzanie miasta, co (w moim przypadku) zaowocowalo zakupem uzywanego Iphone :). W zwiazku z tym nasze kolejne dni uplynely glownie na netowaniu i doposazaniu Iphona, chociaz nie omieszkalismy zaliczyc rowniez Victoria Peak i Kowloon (czyli tej bardziej chinskiej dzielnicy HK). 3 dni wystarczylo na szybkie zwiedzenie tego panstwa-miasta, ale wg naszych hostow mozna rownie dobrze spedzic tam miesiac i jest co robic - wbrew pozorom maja tam mnostwo niezamieszkanych miejsc, gdzie sa wytyczone sciezki trekingowe co pozwala rozniez czynnie zagospodarowac wolny czas.

Naszym kolejnym celem byla Malezja, mielismy juz duzo wczesniej zabukowane bilety na lot, takze nie liczylismy na zadne niespodzianki, ale okazalo sie inaczej :).

0 komentarze: