niedziela, 25 kwietnia 2010
[25-27.04.2010 Malezja] Melaka
Nad ranem dotarlismy do Tampin, miasteczka poloznego najblizej Melaki, do ktorego mozna bylo dostac sie pociagiem. Tam zaryzykowalismy lokalne sniadanie – makaron z ciastem na slodko (z sezamem). Niezla wpadka, ale jako ze Pani byla mila robilismy dobra mine do zlej gry i nie dalismy po sobie poznac ze nnie bardzo nam smakuje. Pozniej wskoczylismy w autobus do Melaki i po godzinie bylismy juz na miejscu. Chwile zajelo nam znalezienie wglednie taniego lokum (35RM!! :/), ze sniadaniem w cenie hotelu i darmowym wifi (ktore nie dzialalo) :D. Po ogarnieciu sie ruszylismy na miasto, ktore pomimo bardzo dlugiej historii okazalo sie byc wzglednie nieduzym siedliskiem, ktore mozna „obleciec” w 1h. Pozwiedzalismy troche ruin i zabytkow, pozniej poszlismy jeszcze zobaczyc Chinatown. Nie chcielismy wydawac dodatkowych pieniedzy wiec odpuscilismy sobie zwiedzanie muzeow, ktorych tam maja zatrzesienie. Wieczorem wyskoczylismy ponownie do Chinatown, akurat mieli tam Night Market, wiec bylo duzo okazji do zjedzenia lokalnych dan. Ja jak zwykle w Malezi skonczylem na smazonych, bialych, plaskich kluskach ryzowych z krewetkami, kurczakiem i warzywami. Koncowka dnia (albo poczatek nocy ;) ) zaliczylismy w McDonald’s gdzie byl darmowy net. Kolejny dzien uplynal na kreceniu sie po miescie i netowaniu w McDonald’s, gdzie po raz kolejny zostalismy zaskoczeni uprzejmoscia Malezyjczykow. Kiedy Olka zapytala obsluge, gdzie moznaby bylo podlaczyc sie do gniazdka elektrycznego prawie cala ekipa rzucila sie do pomocy, przytrzymala nam miejsce, zeby inni klienci go nam nie zajeli. Na kolejny dzien mielismy juz zaplanowana jazde do Kuala Lumpur – stolicy Malezji.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
0 komentarze:
Prześlij komentarz